Kei car (kei-jidosha, dosłownie "lekki samochód") to określony japońskimi przepisami mały, miejski samochodzik, którego łatwo możemy rozpoznać po żółtych, zarezerwowanych dla tego typu aut, tablicach rejestracyjnych. Bardzo popularny w Japonii, nie tylko z powodu mikroskopijnych rozmiarów idealnie sprawdzających się na zatłoczonych drogach, ale również z powodu dużych ulg podatkowych i ubezpieczeniowych. Przykładem może być popularne w naszym kraju Daewoo Tico, które spełniałoby te wymagania, a które będzie odgrywało epizod w tym artykule. Brzmi mało emocjonująco, prawda? Nic bardziej mylnego! Przedstawicielami kei car są również małe, sportowe samochody, jak chociażby Autozam AZ-1 z pakietem nadwornego tunera Mazdy, Mazdaspeed, które dostarczają naprawdę sporą dawkę adrenaliny. Dzisiaj na warsztat weźmiemy protoplastę wspomnianego Tico, auto naprawdę w wyjątkowej i unikalnej wersji, pełną emocji i gwarantującą sporą dawkę wrażeń - Alto Works RS-R od Suzuki.
Na początek garść faktów. Samochód był produkowany w bardzo krótkim okresie - od 1987 do 1988 roku, z przeznaczeniem tylko na wewnętrzny rynek Japonii. To typowy JDM w czystej postaci. Występował w dwóch wersjach - z napędem na przednią oś (RS-X) i, to ciekawostka, z napędem na cztery koła (RS-R).
Samochód napędzany był przez, również określony odgórnymi przepisami, trzycylidrowy motor o pojemności 550ccm. Specjaliści z Suzuki zastosowali tutaj jednak wszystkie dostępne możliwości podniesienia mocy. Na pokładzie znalazła się malutka turbosprężarka IHI pompująca 0,9 bara, pionowo umiejscowiona chłodnica powietrza doładowującego (wlot na masce ma tutaj praktyczne zastosowanie, w przeciwieństwie do większości naszych rodzimych produkcji), aluminiową głowicę z dwoma wałkami, cztery zawory na cylinder i wielopunktowy, elektroniczny wtrysk paliwa. To wszystko sprawiło, że ten mały wariat osiąga maksymalną wartość dopuszczoną dla Kei car - 64 konie mechaniczne. Nie jest to liczba, która zapewni zwycięstwo z EVO lub WRX, ale seryjne 9 sekund, które potrzeba na rozpędzenie do 100km/h było wartością wręcz oszałamiającą. Dodajmy do tego dobrze zestopniowaną skrzynię z pięcioma biegami i około 600kg wagi - jest się czym nacieszyć. Nie przeszkadzają nawet duże wibracje małego motoru i niska moc poniżej 3000 obrotów. A propos, obrotomierz wyskalowany do 12000 robi spore wrażenie.
Auto prowadzi się jak gokart, nawet mimo swoich fabrycznych kół z oponami 145/65/13. Kiedy wkręcamy motor na 9000 obrotów zapominamy, że pod maską mamy tylko 550ccm i dostajemy spory zastrzyk emocji. To wszystko podkręca jeszcze układ kierowniczy bez wspomagania, sprawiający, że czujemy każdy ruch auta na opuszkach palców. Alto Works RS-R ma drobną tendencje do nadsterowności, jednak ta daje się bardzo szybko opanować. Pomocne w tym okazuje się zawieszenie oparte na kolumnach MacPherson i wydajny układ hamulcowy.
Zajrzyjmy do środka tego japońskiego Tico. Mamy tutaj wspomniane zegary z wyskalowanym niemal jak w motorach obrotomierzem, głębokie, czarno-różowe fotele z metalowymi wstawkami, kierownicę i pasy sygnowane logiem RS Works, ale również klimatyzację i japońskie radio z miejscem na kasety. W tym można się zakochać! A wygląd zewnętrzny? Lata 80te ze sportowym klimatem w całej okazałości. Przeprojektowane zderzaki, dokładki progów, spojler na tylnej klapie aspirujący do rajdowej B-grupy, wlot na masce, żółte halogeny i 13sto calowe felgi z lekkich stopów. Wykończeniem są wszechobecne nalepki, które przypominają o emocjach i przeznaczeniu Alto Works.
A przeróbki? Auto jest zaskakująco podatne na wszelkie modyfikacje. Podstawowy pakiet, obejmujący układ wydechowy, wydajniejszy dolot z większą chłodnicą powietrza i zwiększone ciśnienie doładowania może podnieść moc aż o 30%. W takim wariacie to wręcz szaleństwo. Co ciekawe, japońska firma MoTeC przerobiła Alto Works RS-R, które stało się jedną z najciekawszych pozycji na świecie. Zwiększając pojemność do 720ccm, dodając większe turbo, wtryski i intercooler, zmieniając pompę paliwa i ciśnienie doładowania oraz przy zastosowaniu wtrysku podtlenku azotu osiągnięto aż 194 konie mechaniczne. Szok - wyobrażacie sobie taką moc w Daewoo Tico?
Długo zastanawiałem się, jak podsumować tego małego małego japońskiego wariata. Nikt nie zrobi tego lepiej, niż sam producent, który umieszcza taką oto naklejkę na boku auta:
"Ten model zaprojektowany został przez pasjonatów, inżynierów Suzuki. Zdecydowanie zasłuż sobie na miano - Works".
Daigo Saito na podium w FD
Najbardziej bezkompromisowy kierowca D1GP, spokojny na co dzień Daigo Saito, od tego sezonu startuje w amerykańskiej Formula Drift. Pierwsza eliminacja pot (...)
Honda Day 2012
I coś dla właścicieli aut marki Honda. Tym razem zapraszamy do USA, na tor Atco Raceway dokładnie. Właśnie tutaj odbyła się impreza Honda Day 2012. Z tej o (...)
Starion Wide Body
Tego modelu nie było jeszcze nigdy na łamach naszego serwisu JDM. Oto przed Wami Mitsubishi Starion, ale nie byle jaki egzemplarz. Już pierwszy rzut oka wi (...)
EVO8GSR
Dzisiejszy dzień zaczniemy od Mitsubishi Lancera ósmej generacji, a dokładniej modelu GSR. Ten egzemplarz ma wszystko to, co powin (...)